Koszyk

Dodano produkt do koszyka

"Tworzenie mrocznych bohaterów sprawia mi frajdę." Wywiad z Adrianem Bednarkiem

 

Adrian Bednarek

Tworzenie mrocznych bohaterów sprawia mi frajdę

 

Z Adrianem Bednarkiem rozmawia Adam Podlewski

 

Adam Podlewski: Niebawem ukaże się wznowienie cyklu o Kubie Sobańskim. Dlaczego twoi czytelnicy tak pokochali złoczyńcę?

Adrian Bednarek: Takie pytanie najlepiej skierować do czytelników. Tworząc postać Kuby nie miałem pojęcia, jak zostanie przyjęty, choć przyznam, że bardzo byłem tego ciekaw, wszak rzadko się zdarza, że głównym bohaterem powieści jest seryjny morderca i całą fabułę obserwuje się z jego perspektywy. Wychodzi na to, że wejście do głowy Sobańskiego, poznanie jego motywacji, traum, codzienności, relacji z innymi bohaterami sprawiło, że czytelnicy zapałali do niego sympatią i ta sympatia trwa przez wiele tomów. Choć warto dodać, że nie wszyscy, którzy czytają Diabełki kibicują złoczyńcy.

A.P.: W naszej poprzedniej rozmowie wspominałeś fascynację komiksowymi łotrami. Wskaż pięciu bohaterów popkultury „tak złych, że aż dobrych”.

A.B.: Wskazać tak złych, że aż dobrych to trudne wyzwanie (śmiech). Większość jest przesiąknięta złem do szpiku kości. Do głowy przychodzą mi Punisher, Ghost Rider, Lobo, Catwoman, Venom.

A.P.: Jak poradziłbyś sobie, gdybyś musiał prowadzić podwójne życie, tak jak Kuba i wielu innych bohaterów twoich powieści?

A.B.: Takie życie wymaga doskonałej organizacji, żelaznych nerwów, opanowania i wyznaczenia sobie granic, jak blisko można dopuścić do siebie ludzi, na których nam zależy. Myślę, że miałbym z tym problem, bo nie lubię mieć tajemnic przed najbliższymi. Niemniej byłoby to ekscytujące doświadczenie i w pewnym sensie przeżywam je codziennie podczas pisania.

A.P.: Skąd czerpiesz wiedzę o środowisku prawników i zwyczajach panujących na sali sądowej?

A.B.: Sporą część wiedzy zdobywam rozmawiając z ludźmi z tego kręgu. Sporo zagrywek jest też moją wyobraźnią, są tworzone na potrzeby fabuły. Jednocześnie staram się dbać o zachowanie jak najwyższego realizmu.

A.P.: Motywem przewodnim tego numeru „Pocisku” jest metafikcja, a zwłaszcza twórcy jako bohaterowie powieści kryminalnych. Jak powstał Oskar, bohater balansujący na granicy światów przemocy wymyślonej i realnej?

A.B.: Oskar Blajer to postać, która mocno ewaluowała tak w mojej głowie jak i na kartach powieści. Z przeciętnego chłopaka, który początkowo miał być bohaterem jednotomowej historii wyrósł na rasowego złoczyńcę, któremu poświęciłem całą trylogię. Sam fakt, że Oskar z zawodu jest pisarzem wyniknął z mojej potrzeby przeżycia przygody właśnie z bohaterem zajmującym się tym samym co ja. Pisałem o prawnikach, gangsterach, złodziejach, porywaczach, płatnych zabójcach. W końcu uznałem, że czas napisać o pisarzu.

A.P.: Czy Twoje przygotowania do pisania makabrycznych powieści: badanie historii seryjnych morderców, kwerendy o głodzie oraz izolacji, czy inne kwerendy wpędziły Cię kiedyś w kłopoty?

A.B.: Nie. Nigdy nie miałem kłopotów związanych z wymyślaniem tak makabrycznych powieści ani z przygotowaniami. Za to przeżyłem dużo przygód, poznałem ciekawych ludzi, dowiedziałem się też na przykład: w jaki sposób symulować krępowanie łańcuchami za pomocą gumy do skakania, kilka razy potrzebowałem „żywego modela”, żeby sprawdzić rodzaj ataku, a kiedy pisałem o głodzie i izolacji ciągle byłem… głodny. To akurat w pisaniu Zapomnianego utkwiło mi w głowie najbardziej. Nawet kiedy byłem najedzony, pisząc sceny z lochu momentalnie zaczynałem czuć głód.

A.P.: Jak pandemia wpłynęła na literaturę, jak wpłynęła na Ciebie? Czy po ponad dwóch latach ciągłego stresu i ograniczeń nie kusi Cię wpuszczenie do swoich powieści więcej światła, humoru i optymizmu?

A.B.: Myślę, że literatura ma się dobrze, ja na szczęście też. Już dawno zapomniałem o problemach związanych z pandemią, skupiam się na tym, co jest dziś i co będzie jutro, a nie na tym, co było wczoraj. Pisząc książki w swoim klimacie, czuję się całkowicie odstresowany. Tworzenie mrocznych bohaterów sprawia mi frajdę, nie uważam, że brak w tych powieściach optymizmu. Są po prostu inne, nieszablonowe, ale wbrew pozorom obcowanie z czarnymi charakterami nie musi być smutne.

A.P.: Należysz do bardzo pracowitych pisarzy. Jak udaje Ci się raczyć czytelników wieloma powieściami rocznie?

A.B.: To efekt wielu lat pracy. Kiedyś, gdy nie byłem jeszcze zawodowym pisarzem i tworzyłem „po godzinach”, udało mi się napisać ponad dwadzieścia książek, co daje zapas. Oczywiście są to teksty wymagające poprawek i redakcji, ale pozwalają na duży komfort przy wydawaniu. Na przykład książki, które wydałem dotąd w 2022: Zapomniany w matni strachu powstał w roku 2021, ONA w 2019, a Dom Straussów w 2018.

A.P.: Nad czym pracujesz obecnie?

A.B.: Obecnie robię moją osobistą redakcję szóstego tomu przygód Kuby Sobańskiego. Kiedy skończę, wyślę tekst do wydawcy, a potem zabieram się do nowego thrillera. Nie zdradzę za wiele, mogę tylko powiedzieć, że główną bohaterką będzie mocno pokręcona postać i chciałbym, żeby czytelnicy poznali ją w przyszłym roku.

A.P.: Dziękuję za rozmowę!

 

 

Data publikacji: 26.10.2022 09:57:00

Tagi: Wywiad

Zaloguj się aby skomentować

X Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.